Czego naprawdę się boisz, kiedy myślisz o zmianie?
Wyobraź sobie, że jestem Twoją szefową.
Pewnego dnia proszę Cię o rozmowę i mówię:
„Bardzo mi przykro, ale musimy zmniejszyć zespół i Twoje stanowisko zostanie zlikwidowane. Możesz oczywiście poszukać innej roli wewnątrz firmy, ale jeśli w ciągu trzech miesięcy nic się nie zmieni, będziemy musieli się pożegnać.”
Nie do końca tak rekomendowałabym przekazywać taką wiadomość 😉 - ale wiesz, o co chodzi.
Jaka byłaby Twoja reakcja?
Dla jednej osoby:
„To kompletna katastrofa.”
Dla innej:
„Może właśnie tego impulsu potrzebowałam, żeby wreszcie coś zmienić.”
I pewnie znalazłoby się całe spektrum reakcji pomiędzy tymi dwoma.
To, jak reagujemy, zależy od wielu rzeczy - naszej obecnej sytuacji, wcześniejszych doświadczeń, poczucia bezpieczeństwa finansowego, zobowiązań, wiary we własne możliwości, tolerancji na niepewność i po prostu od tego, co ta praca dla nas oznacza.
Ale coraz częściej w coachingu spotykam się z inną sytuacją.
Nikt nie każe Ci odejść.
To Ty zastanawiasz się, czy powinnaś lub powinieneś.
Coś przestało być w porządku.
Może chodzi o pieniądze.
Może o środowisko.
Może nie widzisz już możliwości rozwoju.
Może praca straciła dla Ciebie sens.
A może nic nie jest naprawdę „źle” - po prostu wiesz, że za dwa lata nie chcesz być dokładnie w tym samym miejscu.
I właśnie taka decyzja potrafi być jeszcze trudniejsza.
Kiedy zmiana zostaje nam narzucona, nadal musimy poradzić sobie z jej konsekwencjami. Ale jedna część decyzji została już podjęta za nas.
Kiedy to my sami inicjujemy zmianę, pojawia się dodatkowe pytanie:
„A co, jeśli podejmę złą decyzję?”
Nowa praca może być lepsza.
Albo nie.
Nowy zespół może być fantastyczny.
Albo gorszy.
Możemy znaleźć to, czego szukaliśmy.
Albo odkryć, że to, czego wydawało nam się, że chcemy, wcale nie było tym.
Nie ma gwarancji.
I być może właśnie dlatego próba całkowitego pozbycia się lęku nie jest najlepszym miejscem, od którego warto zacząć.
Lęk ma sens, kiedy stajemy wobec niepewności.
Być może bardziej pomocne jest inne pytanie:
„Czego dokładnie się boję?”
Nie tylko:
„Boję się zmiany.”
Ale czego dokładnie?
Utraty bezpieczeństwa finansowego?
Tego, że będę żałować?
Porażki?
Rozczarowania kogoś?
Odkrycia, że problem wcale nie leżał w pracy?
Kiedy lęk staje się konkretny, coś się zmienia.
Możemy mu się przyjrzeć.
Jak bardzo jest prawdopodobny?
Czy potrafię sobie z nim poradzić?
Czy mogę zmniejszyć ryzyko?
Co zrobię, jeśli naprawdę się wydarzy?
I jest jeszcze jedno pytanie, o którym czasami zapominamy:
Czy unikanie tego lęku jest warte pozostania tam, gdzie jestem?




Komentarze